Strona główna > Polski > CZYTELNIA > Z MARYJĄ ODNOWIĆ SWĄ UFNOŚĆ W ROKU WIARY

Z MARYJĄ ODNOWIĆ SWĄ UFNOŚĆ W ROKU WIARY

Piątek 11 stycznia 2013

Człowiek wierzący stoi na rozdrożu dwu różnych wizji życia: wszystko starzeje się i przemija – mówią nam zmysły i rozsądek; wszystko zmienia się i przez odnowienie zyskuje lepszą formę – odpowiada wiara. W rozpoczętym Roku Wiary dobrze jest zastanowić się nad tym, co można zrobić dla własnej i innych odnowy, która byłaby rzeczywiście pożyteczna. W czasie, gdy znowu z Kościołem kontemplujemy Narodzenie Chrystusa i zmieniamy kalendarze odmierzające nam życie ludzką miarą, zatrzymajmy się nad głębszą myślą o życiu. Poprowadzi nas w tej refleksji Edyta Stein (1891–1942), kanonizowana przez Jana Pawła II w dniu 11.X.1998 roku jako św. Teresa Benedykta od Krzyża. Kobieta wielkiego rozumu i wielkiej wiary, ale też wielka czcicielka Matki Bożej. W bieżącym roku karmelici wydali książkę J. Moley zatytułowaną „Edyta Stein – kobieta modlitwy” (Flos Carmeli, Poznań 2012). Zaczerpnijmy z niej nieco zachęty dla naszej odnowy duchowej w tym czasie. Ta wielka święta – nawrócona z ateizmu, w który popadła przynależąc z urodzenia do judaizmu – zrozumiała, że najpotężniejszym środkiem odnowy człowieka i świata jest modlitwa Kościoła i działanie Ducha Świętego. Pisała: „W cichym dialogu […] z Panem przygotowują się wydarzenia historii Kościoła, tak, aby odnowić wszerz i wzdłuż oblicze ziemi. Dziewica, która przechowywała w sercu każde słowo posłane od Boga, jest wzorem takich zatroskanych dusz…” (cyt. za: s.107). Święci uczą nas pokory właśnie przez to, że nie próbują niczego osiągnąć sami, lecz ufają Kościołowi i powierzają się orędownictwu tych, którzy z Bogiem zjednoczyli się najściślej. Edyta pięknie mówiła o Maryi i naśladowała Ją, ale widziała też potrzebę powierzenia się Jej. Uważała, że kobieta „najpewniej osiągnie swój cel, mając nie tylko wzrok utkwiony w prawzór Dziewicy–Matki, aby według niego kształtować siebie, lecz nade wszytko powierzając się Jej prowadzeniu i całkowicie poddając się Jej kierownictwu. Ona najlepiej ukształtuje na swój obraz tych, którzy do Niej należą” (cyt. za: s.108). Po swoim nawróceniu (1.I.1922. przyjęła chrzest), osoba Maryi coraz częściej pojawiała się w jej wykładach. Decyzję o włączeniu się w wiarę Kościoła podjęła odczuwając podziw dla św. Teresy od Jezusa. Podczas jednego z wykładów – z myślą o tej świętej – mówiła: „święte kobiety odznaczają się męską śmiałością, sprawnością i zdecydowaniem” (cyt. za: s.145). Sama stała się podobna do tej dzielnej reformatorki Karmelu, miłującej gorąco Kościół Święty: „głowa w niebie, ale nogi na ziemi” (s.146). W 1928 roku podjęła temat natury kobiety i jej powołania, a dwa lata później w Salzburgu w te same wątki wplotła wzór Matki Bożej. Z przekonaniem ukazywała, że Maryja z Nazaretu nie jest jakąś „postacią odległą, stojącą na piedestale, podziwianą, ale nieosiągalną” (cyt. za: s.93), gdyż jest realnym wzorem kobiecości i świętości. Tej Kobiecie, która osiągnęła już niebo, „zawierzono rozdawnictwo łask, przeto do celu nie zaprowadzi jedynie podziwianie Jej, lecz ufne do Niej przylgnięcie, kroczenie wraz z Nią, a nie obok i to właśnie drogą naśladowania Chrystusa; naśladować bowiem Maryję, znaczy naśladować Pana: Ona była Jego pierwszą naśladowczynią i pierwszym najdoskonalszym obrazem” (cyt. za: s.94). Sama Edyta, jako znany filozof, karmelitanka i święta, miała odwagę zestawiać obok siebie dwie biblijne postaci kobiet: Ewę i Maryję, nie przeciwstawiając ich całkowicie, ale szukając powiązań, które dla nas będą pouczające. W jej rozumieniu Ewa była dla Boga ideałem kobiety, to w niej Bóg uformował kobiecą naturę. Maryja zaś jest kobietą, w której Bóg tę naturę udoskonalił pełnią łaski. Ewa została stworzona z zamiarem, by była dla istniejącego już człowieka „pomocą równą, a jednocześnie inną” (tak E. Stein tłumaczyła biblijne hebrajskie słowa: eser kenegdo). Nie wystarczy powiedzieć, że jest dla mężczyzny „odpowiednią pomocą”, jak lustrzane odbicie, bo kobieta nie jest duplikatem mężczyzny. Oboje „wzajemnie się uzupełniają, jak jedna ręka drugą” – mówi Edyta (cyt. za: s.96). Prawa ręka może wyglądać jak lewa, ale w rzeczywistości jest jej przeciwieństwem i dopełnieniem. Idąc za tą myślą, możemy wnioskować, że tymi „dwoma rękoma” Bóg pragnie aż do skończenia świata zmieniać oblicze ziemi. W niebie także, po prawicy Ojca Wszechmogącego mamy takie „Dwie Ręce”, Syna Bożego i Niepokalaną Kobietę z Nazaretu, którymi On nadal działa w świecie i nas podtrzymuje. Ta myśl płynąca z wiary dodaje sił w sytuacjach, gdy wydaje się, że wszystko zmierza do unicestwienia, że świat zmierza wprost do przepaści. Nie znajdując w samych sobie możliwości, by temu się przeciwstawiać, przyłączajmy się z ufnością do tych, którzy „są możni” przez swe zjednoczenie z Bogiem. Niech patronka Europy (ogłoszona 1.X.1999.), żyjąca już od 70 lat w wymiarze wieczności, oręduje za naszym kontynentem pilnie potrzebującym odnowienia w wierze, podczas gdy my z ufnością i w prostocie podejmujemy nasze codzienne powinności.

Teresa Paszkowska

Skomentuj ten artykuł

 
SPIP | wykonanie:Fotografia panoramiczna - wirtualne wycieczki | Se connecter | Mapa strony | Prace redakcyjne RSS 2.0