Strona główna > Polski > CZYTELNIA > TRUDNA CODZIENNOŚĆ

TRUDNA CODZIENNOŚĆ

Środa 6 listopada 2013

28 odcinek o Łucji SANTOS

Mama Łucji miała nadzieję, że podczas objawienia, jakie miało miejsce 13 września, wyjaśni się, czy rzeczywiście dzieci widzą Maryję. Tego dnia jednak dla zewnętrznych obserwatorów nie wydarzyło się nic nadzwyczajnego. Dlatego mama Łucji nabrała przekonania, że objawienia Matki Bożej to wymysł dziecięcej fantazji córki. Nieufność mamy, docinki ze strony rodzeństwa były dla Łucji źródłem wielkiego cierpienia. Dziewczynka rozumiała postawę najbliższych, zdawała sobie sprawę z powodów ich zachowania. Zbocze w Cova da Iria, gdzie było dobre pastwisko i gdzie wcześniej rosły różne produkty rolne, było całkowicie podeptane stopami pielgrzymów. Ponadto jedna z sióstr Łucji nieustannie biegała po nią i zastępowała przy owcach, bo przychodzili ludzie i chcieli rozmawiać z Widzącą. W tym czasie wujek Łucji a tata Franciszka i Hiacynty, zmęczył się natręctwem obcych ludzi, którzy nieustannie przychodzili, aby zobaczyć Pastuszków i z nimi porozmawiać. Zaczął więc wysyłać swego syna Jana, aby pasł stado owiec, a Hiacyntę i Franciszka zostawiał w domu. Wkrótce potem sprzedał owce. Łucja samotnie prowadziła stado owiec. Była najszczęśliwsza, gdy wśród swych owieczek ze szczytu góry lub z głębin dolin mogła podziwiać piękno nieba i dziękować Bogu za łaski, jakie jej zsyłał. Odmawiała wtedy różaniec i rozmyślała o dobroci Boga i słowach Pięknej Pani, która zechciała nawiedzić tę biedną ziemię. Pod koniec dnia, gdy wracała z pastwiska, Franciszek i Hiacynta wychodzili po nią, aby porozmawiać o swoich zobowiązaniach: o modlitwie różańcowej i ofiarach w intencji nawrócenia grzeszników. Pewnego dnia jedna z sąsiadek powiedziała matce Łucji, że jacyś ludzie w czasie rozmowy dali jej pieniądze. Matka zrobiła Łucji awanturę i żądała zwrotu tych pieniędzy. Na szczęście podczas tej rozmowy z przybyszami była obecna jej siostra i jeszcze jedna dziewczyna sąsiadów, które oświadczyły, że coś takiego nie miało miejsca. Po tym oskarżeniu Łucja poszła do swej ulubionej studni wypłakać się i ofarować to cierpienie za nawrócenie grzeszników. Wkrótce rodzice Łucji widząc, że nie ma już gdzie wypasać owiec, a ich córka bez przerwy proszona jest na rozmowę z pielgrzymami, sprzedali wszystkie swoje owce. Długi czas jeszcze słyszała wyrzuty, że to wszystko przez nią. Początkowo Łucji brakowało tych cichych stworzeń, które skubały trawę na pastwisku, a ona mogła rozmyślać o Bogu. Tłumaczyła sobie jednak, że widocznie Bóg tak chciał. ciąg dalszy nastąpi o. Oskar

Skomentuj ten artykuł

 
SPIP | wykonanie:Fotografia panoramiczna - wirtualne wycieczki | Se connecter | Mapa strony | Prace redakcyjne RSS 2.0