Strona główna > Polski > CZYTELNIA > ŁUCJA DOS SANTOS (16)

ŁUCJA DOS SANTOS (16)

Niedziela 21 października 2012

WEWNĘTRZNA WALKA

Jak cierń wbity w serce, tak Łucję bolały słowa proboszcza, który wyraził wątpliwości co do prawdziwości objawienia się Matki Bożej. Może to rzeczywiście sztuczka diabła? – myślała. Wiedziała, że diabeł zawsze przynosi ze sobą niepokój i zamieszanie. Skoro w domu ostatnio nie było zgody, ani radości i spokoju, to doszła do wniosku, że to jego sprawa. Przeżywała straszne męczarnie. W ciągu miesiąca straciła zapał do ofiar i umartwień. Wahała się, czy nie powiedzieć, że skłamała, i w ten sposób skończyć z tym wszystkim. Zwierzyła się z tych wewnętrznych kłopotów Hiacyncie i Franciszkowi, a mali przyjaciele zaraz zrobili naradę przy ulubionej studni. Hiacynta po krótkim namyśle powiedziała: – To na pewno nie jest diabeł! Nie! Mówią, że diabeł jest bardzo brzydki i znajduje się pod ziemią, w piekle, a ta Pani jest taka piękna i widzieliśmy, jak wznosiła się do nieba! Franciszek dodał: – Gdybyś się wyparła tego, co widziałaś, to byś skłamała, a kłamać to grzech. Nie rób tego. Piękna Pani dopiero by się smuciła. Dzięki tej rozmowie Łucja trochę się uspokoiła. W nocy jednak miała sen, który powiększył jeszcze bardziej ciemności duszy. Widziała diabła śmiejącego się, że ją oszukał. Usiłował wciągnąć ją do piekła. Widząc się w jego szponach zaczęła tak głośno krzyczeć, wołając Matkę Bożą, że obudziła mamę. Tej nocy nie mogła już zasnąć. Ze strachu była jak sparaliżowana. W dzień ukryła się przed wszystkimi, nawet przed kuzynami i w samotności długo płakała, ofiarując to Matce Najświętszej. Zbliżał się dzień 13 czerwca, a Łucja ciągle wątpiła i postanowiła nie iść na miejsce objawień. Już po południu 12 czerwca przychodzili ludzie, aby być świadkami wydarzenia w dniu następnym. Łucja oznajmiła Hiacyncie i Franciszkowi, że nie pójdzie do Cova da Iria, bo się boi, że to diabeł. – A my idziemy! Ta Pani kazała nam przyjść. Hiacynta nawet postanowiła, że osobiście będzie z Panią rozmawiać. Ale było jej przykro, że Łucja nie pójdzie i zaczęła płakać. Łucja jednak była nieugięta: – Nie, ja nie pójdę. Słuchaj, jeżeli Pani zapyta o mnie, powiedz jej, że ja nie przyszłam, bo się boję, że to diabeł. Odeszła od kuzynów i ukryła się, aby nie rozmawiać z ludźmi. Dopiero wieczorem wróciła do domu, a mama zaraz zaczęła jej robić wymówki, że nie można jej było znaleźć. Następnego dnia, kiedy zbliżała się godzina wyjścia na miejsce objawień, Łucja poczuła nagle, że pcha ją jakąś dziwna siła, której nie była w stanie się oprzeć. Wyruszyła więc, przechodząc obok domu wujka, aby zobaczyć, czy była tam jeszcze Hiacynta. Gdy weszła do środka, zobaczyła ją, jak klęczy razem z Franciszkiem. Płacząc modlili się. – Co, nie idziecie? – zapytała. – Bez ciebie nie mamy odwagi iść. Prosimy, chodź z nami! – Idę – odpowiedziała. Wtedy ich twarze rozjaśniły się, poderwali się z kolan i poszli szybko na spotkanie z Piękną Panią. Wielki tłum, odmawiając różaniec, już czekał na małych wizjonerów. Był to dzień, w którym Najświętsza Panienka objawiła dzieciom tajemnicę, którą Łucja miała zachować przez długi czas. Na koniec objawienia Piękna Pani, aby rozpalić na nowo w sercu Łucji ostygły zapał, powiedziała: – Ofiarujcie się za grzeszników. Mówcie Jezusowi wiele razy, a szczególnie kiedy ponosicie jakąś ofiarę: „O Jezu, czynię to z miłości ku Tobie, za nawrócenie grzeszników i na zadośćuczynienie za grzechy popełnione przeciw Niepokalanemu Sercu Maryi”.

ciąg dalszy nastąpi

o. Oskar

Skomentuj ten artykuł

 
SPIP | wykonanie:Fotografia panoramiczna - wirtualne wycieczki | Se connecter | Mapa strony | Prace redakcyjne RSS 2.0