Strona główna > Polski > CZYTELNIA > ŁUCJA (15)

ŁUCJA (15)

Piątek 7 września 2012

Kolejny opowiadanie o życiu Łucji, jednej z troga Pastuszków fatimskich. Artykuł znajduje się w Promyku Jutrzenki w dziale Dziecięca Krucjata Niepokalanej.

Do księdza proboszcza dochodziły różne informacje od parafian i od przyjezdnych na temat zjawień Matki Bożej. Pomimo, że Łucja, Franciszek i Hiacynta prawie nic nie mówili, to jednak wieść o Pani z nieba rozchodziła się lotem błyskawicy. Zaniepokojony kapłan poprosił matkę Łucji, aby przyprowadziła córkę do niego. Ta odetchnęła z ulgą, sądziła bowiem, że proboszcz weźmie na siebie odpowiedzialność za te wypadki i wyjaśni Łucji, że to jakieś omamy albo diabelskie sztuczki. Dlatego powiedziała córce: – Jutro pójdziesz na ranną Mszę św., a potem na plebanię. Niech proboszcz zmusi cię do powiedzenia prawdy. Niech będzie, co chce, niech cię ukarze surowo, niech zrobi z tobą, co mu się podoba, niech cię zmusi do przyznania się, że skłamałaś! Siostry i brat Łucji wtórowali matce, aby nastraszyć ją przed spotkaniem z proboszczem. Łucja ze łzami w oczach poszła do swoich kuzynów. W trójkę zaraz udali się do swojej ulubionej studni, aby spokojnie porozmawiać. Hiacynta, trzymając rękę Łucji, pocieszała kuzynkę: – Nie martw się… Pójdziemy z tobą. Jeżeli nas będą bili, przecierpimy to z miłości do Pana Jezusa i grzeszników. Następnego dnia matka Łucji wybrała się z nią do kościoła. W drodze nie odezwała się do niej ani słowem. Łucja drżała na myśl o tym, co się stanie w czasie spotkania z proboszczem. Podczas Mszy św. ofiarowała Panu Bogu swoje cierpienia. Po Mszy św. dziewczynka udała się z matką na plebanię. Kiedy wchodziły na schody, matka powiedziała: – Nie denerwuj mnie już więcej. Powiedz teraz księdzu proboszczowi, że skłamałaś, aby w niedzielę mógł ogłosić w kościele, że to wszystko było kłamstwem i sprawa skończona. Coś ty narobiła! Wszyscy biegną do Cova da Iria, aby się tam modlić pod dębem! Matka Łucji zapukała do drzwi plebanii. Otwarła je siostra księdza proboszcza. Zaprosiła je do środka i wskazała ławeczkę, aby usiadły i chwilę zaczekały. Wkrótce przyszedł proboszcz, zaprowadził je do kancelarii i dał znak matce Łucji, aby usiadła na ławce, a Łucję zaprosił bliżej do biurka. Jakie było zdziwienie Łucji, gdy proboszcz z łagodnością, uprzejmie i ze spokojem wypytywał o objawienia. Badanie było bardzo szczegółowe i momentami sprawiało to Łucji przykrość. Na koniec proboszcz powiedział: – Nie wydaje mi się, aby to objawienie było z nieba. Gdy się coś podobnego zdarza, Pan Bóg posyła zwykle te dusze, którym się udziela, do spowiednika czy proboszcza, aby im zdać sprawozdanie. A tu jakaś powściągliwość, coś niewyraźnego i może to być sztuczka diabelska. Zobaczymy. Przyszłość pokaże, co mamy o tym myśleć. W drodze do domu matka milczała. Łucja całą drogę myślała o tym, co proboszcz powiedział. Może to rzeczywiście złudzenie? Może to diabeł chce ją i kuzynów oszukać i ośmieszyć. Skoro matka, rodzeństwo i proboszcz nie wierzą, to faktycznie im to się może tylko wydawać. Straszna walka rozgorzała w jej sercu. Z jednej strony przypominała sobie słodkie, serdeczne spojrzenie Pięknej Pani i odczucie radości i pokoju nieba, z drugiej strony chłodne, rzeczowe spojrzenie najbliższych i proboszcza. Łucja zaczęła się gubić we wnioskach, a w jej sercu powstały wątpliwości. Postanowiła nie iść już więcej na miejsce objawień. ciąg dalszy nastąpi o. Oskar

Skomentuj ten artykuł

 
SPIP | wykonanie:Fotografia panoramiczna - wirtualne wycieczki | Se connecter | Mapa strony | Prace redakcyjne RSS 2.0